Mój dom

Jak i czym malować drzwi wewnętrzne i gdzie kupić czarne klamki

Nigdy nie sądziłam, że coś tak prostego, jak metamorfoza drzwi może stać się tak popularna! A jednak, Wasze maile, komentarze i statystyki nie kłamią. Kilkakrotnie już pokazywałam na łamach bloga przemiany, jakie przechodził nasz hol i za każdym razem zadawaliście mnóstwo pytań odnośnie moich drzwi: gdzie kupione, czym pomalowane, skąd mam klamki... Mam nadzieję, że dzisiejszym postem rozwieję Wasze wszelkie wątpliwości, odpowiem na wszystkie możliwe pytania i być może jeszcze czegoś nauczę i/lub zainspiruję.

 

Gdzie kupić sosnowe drzwi wewnętrzne?

Gdy 6 lat temu kupiliśmy dom, drzwi były jedną z tych rzeczy, które były już na stanie. W Irlandii panele drzwiowe z surowego drewna sosnowego są najczęściej kupowanymi, a zarazem najtańszymi modelami, najprawdpodobniej ponieważ w promocji można je nabyć już od 45 euro.

Mam dla Was dobrą i złą wiadomość. Zła jest taka, że ciężko dostać w Polsce ten sam model paneli drzwiowych, które mam u siebie, ale dobra brzmi, że mimo wszystko w sklepach jest ogromny wybór i łatwo możecie kupić coś ładniejszego!

Poniżej moje ulubione modele. Zastrzegam, że zdjęcia drzwi nie są reklamą, a post nie jest w żaden sposób sponsorowany:

1. 2. 3. 4. 5. 6. 

123. 4. 5. 6

 

Gdzie i jaką kupić farbę do malowania drzwi

Po roku mieszkania z sosnowymi, surowymi drzwiami wewnętrznymi, zadecydowałam, że nadszedł czas na zmiany. Czas na metamorfozę. Zależało mi na eleganckim, satynowym wykończeniu farby, które potęguje wrażenie elegancji. Chciałam, żeby drzwi nie były śnieżnobiałe: nauczyłam się, że złamana biel wygląda drożej. Wybierając farbę off-white upewnijcie się, że nie będzie ani zbyt żółta lub zbyt szara. Najlepiej kupić kilka próbek różnych kolorów, pomalować nimi kawałki tektury i porównać je wszystkie kładąc na stole obok siebie. Ten trick zawsze działa! Aha! Pamiętajcie tylko, żeby w tych kolorach była też czysta biel, musicie mieć przecież jakiś punkt odniesienia! 

Duży wybór złamanych odcieni bieli ma w swojej ofercie  Dulux Resist Satin do drewna

Duży wybór złamanych odcieni bieli ma w swojej ofercie  Dulux Resist Satin do drewna

Ja ostatecznie wybrałam farbę do drewna o satynowym wykończeniu Duluxa w kolorze kości słoniowej (Dulux Satinwood, Ivory White). 

 

Jak malować drzwi wewnętrzne

Najpierw dokładnie umyłam drzwi i wytarłam je do sucha. To ważne, aby nie ominąć tego kroku. Jeśli kiedykolwiek próbowaliście zamalować tłustą plamę, zrozumiecie dlaczego.

Pierwszą warstwę farby nałożyłam pędzlem we wszystkich zagłębieniach drzwi. Kolejną, wałkiem, na wszystkich płaskich powierzchniach. Po upływie kilku godzin papierem ściernym przetarłam wszelkie powstałe zacieki, przetarłam drzwi szmatką i pomalowałam je kolejną warstwą farby. I ponownie – przetarłam całość delikatnie papierem ściernym, wytarłam z kurzu i ponownie pomalowałam. Każde drzwi potrzebowały 3 warstw farby.

Przetarcie papierem ściernym spowoduje, że nie tylko pozbędziecie się zacieków, ale uzyskacie ten wspaniały, gładki efekt bez śladów wałka lub pędzla. Czyli profesjonalizm na maxa!

Jak malować drzwi, krok po kroku.

Jak malować drzwi, krok po kroku.

 

Drzwi były malowane kilka (to już prawie 5 lat!) temu i nadal wyglądają, jak nowe! To znaczy wszystkie, oprócz jednych... Powiem tylko tyle: nigdy, przenigdy nie myjcie drzwi żadnymi środkami czystości w spray’u, bo zostaną Wam na nich brzydkie, żółtawe plamy. Najlepszym sposobem mycia drewnianych, malowanych drzwi są ciepła woda z płynem i miękka gąbka. Są niezawodne! Ale mój problem to nic w porównaniu z problemem jednej z moich tegorocznych klientek: chciała wymyć oszronione szybki w drzwiach Domestosem... Teraz musi nie tylko pomalować drzwi, ale i wymienić w nich szyby! 

 

Gdzie kupić klamki?

Jak już pisałam wcześniej, wprowadziliśmy się do domu, w którym były już sosnowe drzwi i pozłacane klamki. Brrr... Lubię złote dodatki, ale klamki  w tym kolorze mnie denerwowały. I na dodatek wyglądały na strasznie małe w porównaniu do drzwi, przez co wyglądały tanio!

O ile mogłam przemalować drzwi, jakoś nie chciało mi się wierzyć, że mogłabym przemalować klamki, chociaż wielokrotnie widziałam takie pomysły na Pinterest. Zresztą sama kiedyś spróbowałam tego tricku na drzwiach zewnętrznych i teraz męczę się z brzydką, odrapaną rączką. Muszę w końcu kupić nową!

Moja teściowa ma u siebie piękne, kute, czarne klamki. To one stały się inspiracją do zakupu moich. Lubię dekorować kontrastami, a wizja białych drzwi i czarnych rączek naprawdę do mnie przemawiała. Zesztą długo ich nie szukałam. W sklepach aż się od nich roi!

1. 2. 3. 4. 5. 6. 7. 8.

1. 2. 3. 4. 5. 6. 7. 8.

 

Ostatnie słowo na zakończenie

Post o moich drzwiach wewnętrznych oraz o tym, jak wybrać drzwi i klamki nie byłby zupełny, gdybym nie pokazała Wam, jak na przestrzeni lat zmieniały się moje. Tak niewiele potrzeba, żeby zamienić to:

Drzwi PRZED. InteriorsPL.com

 W to:

Drzwi PO. Jak malować surowe drzwi wewnętrzne. InteriorsPL.com

Wnętrze nie tylko stało się bardziej spójne, ale dzięki pomalowanym drzwiom wygląda bardziej elegancko!

Jestem ciekawa, co Wy sądzicie o swoich drzwiach? Jesteście z nich zadowoleni, czy wolelibyście coś nowego, innego? Jak wyglądają drzwi i klamki z Waszych marzeń? A może sami kiedyś malowaliście drzwi? Jak Wam poszło? 


Mój przedpokój i jak łatwo namalować pasy na suficie

Przedpokój to chyba jedno z najbardziej ignorowanych miejsc w domu. Ograniczamy się do dekoracji ścian lustrem i kilkoma obrazkami (żeby nie było zbyt pusto). Stawiamy  w nim szafkę na buty, półkę na klucze i wieszaki na okrycia. Po co dekorować coś i wydawać pieniądze, jeśli nie będziemy spędzać tam mnóstwo czasu?

Pozwólcie, że zaprezentuję Wam mój przedpokój. Złamałam w nim chyba wszystkie podstawowe zasady dekorowania. Dlaczego? Bo wbrew pozorom to jedyne pomieszczenie w domu, gdzie możemy sobie na to pozwolić! Cokolwiek tu zrobimy, nie będziemy się z tym męczyć patrząc na to od rana do wieczora, jak na przykład w przypadku salonu, kuchni, czy sypialni. Szalone wzory i kolory które czasem tak Wam się podobają u innych, a z których rezygnujecie, ponieważ obawiacie, że będą męczyły oczy, w holu będą idealne!

Przedpokój. Pasy na suficie. InteriorsPL.com

 

Mój przedpokój jest dosyć ciemny: gdyby zamknąć w nim wszystkie dziewięć drzwi, jedynym źródłem światła byłyby drzwi wejściowe z kilkoma małymi okienkami. Nie przeszkodziło mi to jednak w pomalowaniu ścian ciemno- szarym, prawie czarnym kolorem. I jakby tego było mało, walnęłam sobie czarne pasy na suficie! I pomyśleć tylko, że jeszcze 6 lat temu, kilka miesięcy po przeprowadzce, nasz przedpokój wyglądał tak:

Przedpokój przed. InteriorsPL.com

 

Co z różnica! Ciemne kolory dają wrażenie luksusu, tajemniczości, i – nie oszukujmy się - są bardziej nowoczesne. Pasy na suficie zaskakują i w wąskich miejscach holu dają wrażenie przestrzeni. A jeśli już mowa o malowaniu sufitu, muszę napisać, że brzmi boleśnie, ale wcale tak nie było! Znalazłam wygodną metodę, jak dokładnie malować pasy na suficie bez bolącego później karku, czy ramion oraz bez brudzenia farbą wszystkiego naokoło.

  • będziecie potrzebować drabiny. Stańcie na niej tak, aby Wasza głowa była około 20-30 centymetrów od sufitu
  • zawsze malujcie pasy ręką umieszczoną prosto nad ramieniem, nie nad głową.
  • wałek trzymajcie całą dłonią. Początkowo trzymałam go tak, jak się trzyma długopis, ale szybko zauważyłam, że wyjeżdżam poza linie wyznaczone taśmą maskującą: miałam zbyt duże pole manewru nadgarstkiem! Gdy zaczęłam trzymać wałek całą dłonią, ograniczyłam ruchy nadgarstka i już nigdy nie wyjechałam za linię.
  • ZAWSZE pozbądźcie się nadmiaru farby z wałka. Niby to takie oczywiste, ale czy aby na pewno? Wiecie, że powiedzenie ‘mniej znaczy lepiej’ odnosi się tak naprawdę do malowania ścian, prawda? ;) Nie zachlapiecie sobie farbą podłogi i ścian, a tym samym zaoszczędzicie mnóstwo czasu, który później musielibyście przeznaczyć na sprzątanie.
  • taśmę malarską zawsze odrywajcie pod kątem 175 stopni. Zauważyłam, że gdy odklejałam ją pod innymi kątami, w niektórych miejscach taśma zaczęła odrywać farbę od sufitu. Róbcie to też delikatnie, nie spieszcie się. Nikt Was nie goni! Ja chcąc początkowo szybko zobaczyć gotowe pasy na suficie spieszyłam się z odrywaniem... Teraz muszę poprawić kilka pierwszych pasów.
Przedpokój. Pasy na suficie. InteriorsPL.com


Chcecie poznać mój trick, jak dekorować przedpokój? Ten jest prosty: po prostu poświęćcie mu trochę więcej uwagi, niż dotychczas. Sprawcie, żeby stał się bardziej przytulny. Ja dokonałam tego między innymi za pomocą:

  • lampy stołowej. To jeden z najprostszych dekoracyjnych tricków! Oświetlenie sufitowe strasznie spłaszcza wygląd pomieszczenia. W momencie, gdy zamontowałam dodatkowe gniazdko na ścianie (pisząc to mam na myśli mojego teścia. Dla mnie to nadal wyższy etap wtajemniczenia), a na konsolce ustawiłam lampę, hol stał się przytulniejszy. Dodatkowym plusem lampy jest jej wygląd – za dnia jest niczym innym, jak ozdobą: pięknym, białym psem.
  • dywanów. Robią teraz naprawdę wytrzymałe i odporne na wilgoć i zabrudzenia sizalowe dywany. Ich zaletą jest, że nie widać na nich żadnych włosów – nawet, gdy ma się jak ja dwa psy! Świetne widziałam jakiś czas temu w Tk&Maxx (mój pasiak jest stamtąd właśnie). Puste podłogi są taaaakie nudne!
  • roślin. Wszystkie, które znajdują się w moim przedpokoju są sztuczne, ponieważ niestety żywe nie przeżyłyby bez światła. Zieleń wspaniale współgra z ciemnymi ścianami, ożywia je i wprowadza element zaskoczenia: ‘Rośliny w przedpokoju???’
  • tekstur: sizalowe dywany, futrzana poduszka na krześle, metal, drewno, wiklina, porcelana...O ileż bardziej ciekawe wydaje się miejsce urządzone różnymi teksturami? Lśniące-chropowate, miękkie-twarde, sztuczne-naturalne... Te przeciwieństwa powinny znaleźć się nie tylko w przedpokoju, ale i każdym innym pomieszczeniu w domu!
  • ozdób ściennych. Od ogromnego lustra, aż po ściany całe w ramkach: od podłogi, aż po sufit. Przedpokój jest jednym z tych miejsc, gdzie możecie zaszaleć z dodatkami. Pamiętajcie: tutaj zupełnie jak na polu walki nie ma żadnych reguł! Wyobraźnia jest Waszym jedynym ograniczeniem.
  • kolorów i wzorów. Zarówno wyrazisty kolor ścian, jak i pasy namalowane na suficie wprowadzają element zaskoczenia. Przybyli goście zastanawiają się: ‘Jeśli tutaj jest tak, ciekawy jestem reszty domu’. Gwarantuję Wam, że nigdy nie zapomną Waszych wnętrz! Będą nimi oczarowani. Sekret tkwi w tym, żeby zrobić coś niespodziewanego od czasu do czasu. Dlatego jeśli podoba Wam się ta szalenie kolorowa lub wzorzysta tapeta, nie rezygnujcie z niej - zainstalujcie ją w przedpokoju!
Przedpokój. Pasy na suficie. InteriorsPL.com

 

Czy zwróciliście uwagę na nową, złotą lampę sputnik? To mój najnowszy projekt DIY. Już od dłuższego czasu podobały mi się te ‘patykowe’ lampy, ale za nic w świecie nie wydałabym na nie prawie tysiąca dolarów. Moja kosztowała zaledwie kilka euro i do jej zrobienia wykorzystałam plafon, który już wisiał w przedpokoju (na pewno zauważyliście na zdjęciach, że druga lampa nadal czeka na podobną metamorfozę. Za kilka dni i ona stanie się lampą-sputnik). Jeśli jesteście ciekawi, jak zrobić podobną lampę, zapraszam do mnie w piątek na post instruktażowy. Zdziwicie się, jakie to proste!

Kochani, jestem ciekawa, jak wyglądają Wasze hole? Są udekorowane czy niedokorowane? Czy poświęciliście im wystarczająco dużo czasu i pomyślunku? Trzy pierwsze osoby, które umieszczą w komentarzach pod tym postem zdjęcie swojego przedpokoju zyska moją jedną darmową opinię, co w nim zmienić, żeby było lepiej. Skorzystajcie z tego – jesteście tylko o krok od wnętrz swoich marzeń!

Przedpokój. Pasy na suficie. InteriorsPL.com
Przedpokój. Pasy na suficie. InteriorsPL.com
Przedpokój. Pasy na suficie. InteriorsPL.com
Przedpokój. Pasy na suficie. InteriorsPL.com
Przedpokój. Pasy na suficie. InteriorsPL.com

Lakierowanie mebli, problemy i pierwsze zdjęcia biura!

Gdyby przyłożyć termometr do mojego poziomu podekscytowania nowymi szafami i pracami remontowymi w biurze, pękłby słupek z rtęcią. Zdaje się też, że poziom mojego podekscytowania jest wprost proporcjonalny do rzeczy, które się pierdzielą w rzeczonym pokoju, ponieważ ciągle coś jest nie tak!

Montowanie nowych szaf poszło jak z płatka. Jeśli nie licząc wszechobecnego kurzu, brudnego dywanu i jednej dziury w ścianie w przedpokoju (wypadek stolarza) miałoby się wrażenie, że tamten dzień w ogóle nie miał miejsca. Bezzwłocznie wzięłam się za malowanie całego pokoju z szafami włącznie. Tak dobrze mi szło, że pomalowałam nawet wnętrza szafek: jedna jest ciemno-granatowa (ta będzie należała do mojego męża), druga jest różowa – łatwo się domyślić, kto będzie jej właścicielem J Drzwi szaf ozdobiłam miedzianymi, chińskimi uchwytami do mebli, którymi zachwycałam się od jakiś 10 lat (tym samym kolejne moje marzenie zostało spełnione!). Problemy zaczęły się dopiero, gdy prace wykończeniowe zaczęły chylić się ku końcowi...

Zabudowane szafy w biurze. InteriorsPL.com

Lubię próbować nowych farb, żeby móc później doradzić klientom, co jest godne uwagi, a co się w ogóle nie nadaje do użytku. Najprawdopodobniej tutaj popełniłam błąd i powinnam była użyć coś sprawdzonego, ale skusiłam się wspaniałymi recenzjami. Producent obiecywał, że farba jest zmywalna i nadaje się zarówno na ściany, jak i stolarkę. Właśnie czegoś takiego szukałam! W planach miałam pomalowanie całego pokoju (z sufitem włącznie) jednym kolorem. Farba świetnie kryła, nie miała nieprzyjemnego zapachu i szybko schła. Nic nie zapowiadało tego, co dopiero miało nastąpić... Gdy zaczęłam układać książki na regałach zauważyłam, że każde przesunięcie przedmiotu po półce zostawia brzydkie, kolorowe smugi. Gdy zaczęłam je zmywać (wszak farba jest zmywalna), na meblu powstały jaśniejsze ślady! O nie!

Zabudowane szafy w domowym biurze. InteriorsPL.com

Chcąc pozbyć się w przyszłości tego problemu, postanowiłam polakierować całą stolarkę i wszystkie szafy, które przecież będą mocno eksploatowane i muszą być odporne na wszelkie uszkodzenia. Kupiłam dwa bezbarwne, satynowe lakiery różnych firm. Oba okazały się beznadziejne.

Na zdjęciu możecie zobaczyć, że zostawiają nieładne, brudne smugi (pomimo tego, że ten kawałek mebla był równo pomalowany!). Teraz jedynym wyjściem z sytuacji jest ponowne pomalowanie tego ścinka regału (całe szczęście nie pomalowałam wszystkiego od razu!) i zakrycie plam po lakierze. Niestety nie mam wielkiego doświadczenia z lakierami... Czy zrobiłam coś nie tak? Skąd wzięły się te plamy, jeśli lakier jest bezbarwny?

Lakierowanie mebli. InteriorsPL.com

Gdyby nie ta wpadka z farbą i lakierem biuro już dawno byłoby urządzone. Nowe zasłony, sofa i milion innych drobiazgów już od kilku tygodni czekają na nowe miejsce zamieszkania. A ja? Dosyć mam już walających się po podłodze książek i sypialni zastawionych rzeczami z biura. Wydaje mi się, że mój mąż również, bo przestał nawet komentować stan naszego domu J

Kochani, pomóżcie, doradźcie mi... Jak inaczej zabezpieczyć mebel przed uszkodzeniami? Macie jakieś pomysły? Mieliście kiedyś podobne przygody? Jak z nich wybrnęliście? 


Gdzie pracuję i co się wkrótce zmieni

Co się ze mną działo, co porabiałam, dlaczego mnie chwilę nie było? Spadek aktywności blogerskiej udzielił się nie tylko mnie. Ilekroć zaglądałam do któregoś z moich ulubionych blogerów, jedni byli na urlopie, inni w lesie, a jeszcze inni nad jeziorem. Ale nie mylcie ciszy na blogu z ciszą w moim życiu – co to, to nie. Pracowałam nad wyraz ciężko. Dnie spędzałam pracowicie projektując i dekorując kolejne wnętrza, wieczorami planowałam zmiany w moim domu, aby w wolnych chwilach oddawać się DIY, czyli własnoręcznie stworzonym dekoracjom. I nawet znalazłam kilka minut dziennie, żeby zacząć czytać książkę!


Odmienny stan rzeczy.

Ale ja tu gadu gadu, a Wy pewnie umieracie z ciekawości, jakie zmiany szykują się w moim domu? Mam rację? Na mojej noworocznej liście rzeczy do zrobienia (na której nadal jest mnóstwo nieskreślonych pozycji) były nowe półki/szafki w biurze. Na moich obecnych regałach na ¾ ściany zaczęło brakować miejsca, a książki i papiery od tamtego czasu walają się po całym domu. Pora zabić potwora, czyli przejąć kontrolę nad sytuacją. Usiadłam i zrobiłam listę, czego oczekuję od naszego domowego biura:

Stan biura na dzień dzisiejszy

Stan biura na dzień dzisiejszy

  • dużo miejsca do przechowywania książek, papierów i narzędzi D.
  • ustronne miejsce na drukarkę, radio internetowe i modem (takie, że będą w zasięgu ręki, ale prawie niewidoczne),
  • miejsce na telewizor (D. lubi tu jeść śniadanie oglądając ulubione programy),
  • lepsze oświetlenie – obecnie jest tylko jedno źródło światła: otaczające (więcej o prawidłowym oświetleniu pokoju możecie dowiedzieć się z TEGO posta). Potrzebujemy więcej.
  • dodatkowe miejsce do siedzenia,
  • miejsce na tablicę dart mojego męża,
  • solidna baza neutralnych kolorów ożywiona kolorowymi dodatkami, które łatwo będzie można wymienić,
  • eleganckie detale połączone z odrobiną vintage dla nadania charakteru,
  • tapeta, lampa i Edek muszą zostać. O dywanie, biurku i krześle jeszcze nie zadecydowałam. Jakoś ciężko mi podjąć tę decyzję. Może Wy pomożecie?
Baza kolorystyczna, którą mam w planach.

Baza kolorystyczna, którą mam w planach.

Umówiłam się z moim stolarzem i zamówiłam szafki. Ustaliłam sobie budżet, ile mogę na nie wydać, dlatego postanowiłam, że szafy nie będą drewniane, a z surowego MDFu, który później pomaluję i po którym tak naprawdę nie będzie widać, że to nie drewno. Drzwiczki od szafek zamówiłam bez żadnych zdobień i urozmaiceń. To, co im zaplanowałam w zupełności je ozdobi! Chwilowo zdradzę tylko, że czekam na paczkę z Ameryki i że zawsze, zawsze, zawsze chciałam to mieć!

Tak wyglądały półki dwa lata temu. Dzisiaj prawie ich nie widać pod stertami papierów i książek.

Tak wyglądały półki dwa lata temu. Dzisiaj prawie ich nie widać pod stertami papierów i książek.

Nowe DIY.

Wczoraj udało mi się upolować starą mini-sofę za 70 euro w świetnym stanie (choć znacie mnie i pewnie domyślacie się, że jej takiej nie zostawię) i zardzewiałe nogi metalowego stolika, które znalazłam całkiem przypadkowo przy drodze. To załatwi z powyższej listy punkty o dodatkowym siedzeniu i odrobiną vintage ;)

Jestem tak podjarana całym tym projektem, że pomimo tego, że na szafy będę musiała czekać do września, powoli zamawiam wszystkie potrzebne rzeczy: farby, nowe zasłony, listwy sufitowe... Dzisiaj zakasałam rękawy i ostro wzięłam się do pracy zdzierając warstwy brzydkiego lakieru z ramy sofy i rdzy z nóg stolika. Chodzę nabuzowana energią. Nic mnie tak nie napędza do pracy, jak... praca! Cdn.


Trawa szumnie zwana ogrodem

Wbrew alergii na pyłki traw i brzydkiej pogodzie ostatnich kilka dni spędziłam ogarniając nasz frontowy ogród (choć słowo ‘ogród’ to zbyt szumna nazwa, odpowiedniej brzmiałby ‘skrawek ziemi przed domem’). Zmiana nie jest duża, aczkolwiek ciężko przejść obok niej obojętnie. Inspirowałam się projektem ogrodu, który znalazłam na Pinterest (Ci, którzy śledzą mnie na Instagram wiedzą, o jakim projekcie mowa): i tutaj słowo ‘inspirowałam’ jest jak najbardziej prawdziwe, ponieważ nie skopiowałam projektu, tylko zaczerpnęłam z niego to, co spodobało mi się najbardziej, czyli kształt części z roślinami oraz widoczne zróżnicowanie roślin na wysokie, średnie i niskie. Wyszłam z założenia, że jeśli takie balansowanie różnych wysokości udaje się we wnętrzach, z pewnością uda się na zewnątrz. Oczywiście czas pokaże, czy miałam rację. 

Tak wygląda nasz ogród po liftingu (nie zwracajcie, proszę, żadnej uwagi na wielką, jasną plamę na asfalcie po lewej stronie. To ‘pamiątka’ po tacie, któremu podczas malowania domu spadła z drabiny puszka z farbą. Była myta, zamalowana na czarno i... nadal jest widoczna!)


A tak dla porównania wyglądał przed. To zdjęcie pochodzi z 2009 roku i zrobiłam je tuż po pierwszym malowaniu domu. Ogród zmienił się od tamtego czasu tylko o rośliny, które urosły z upływem czasu.

 
W miejscach, gdzie zostawiłam ziemię zasiałam nasiona wieloletnich kwiatów o nazwie smagliczka. Nigdy jeszcze nie miałam styczności z tymi kwiatami, tym bardziej więc jestem ich ciekawa. Mają stworzyć niski dywan białych kwiatów, które z wiekiem staną się różowe. Idealne rozwiązanie z dwóch powodów:

  • mam nieuważnego męża, który gdy kosi trawę ma w zwyczaju kosić młode rośliny. ‘Wszak zielonego na zielonym nie widać’ twierdzi zdziwiony, gdy zwrócę mu uwagę, że właśnie skosił piąte drzewko :D Teraz nie będzie miał wymówek! Bo wiecie – na męża trzeba mieć sposób, jeśli się chce mieć spokojną głowę.
  • ożywią zielony dywan roślin kolorem i wysokością (balans wysoko-nisko).
ogrod_przed_domem_141.jpg

 

Muszę się Wam do czegoś przyznać... Zgrzeszyłam... Nie tylko zabiłam roślinkę, ale zdaje się, że wkrótce zabiję kolejne... Nie mogłam się powstrzymać! Dopiero niedawno pisałam Wam, że kocham bukszpany, ale z powodu rodzaju gleby i ilości cienia nie żyją u mnie dłużej, niż rok... Niedawno kupiłam dwie piękne trójkątne bryły bukszpanu!!! Znowu!!! To silniejsze ode mnie. Coś mnie ciągnie do tych ich zielonych, wspaniale przystrzyżonych kształtów. Nie wiem, czy mój plan się powiedzie, ale tym razem wsadziłam je w doniczki, które zakopałam połowicznie w ziemi. Jeśli czytają mnie zapaleni ogrodnicy – proszę albo o poradę, czy dobrze zrobiłam, albo o przymknięcie oka – może w końcu wyciągnę wnioski z własnej słabości...


Z beżowymi kamieniami wokół roślin wiąże się śmieszna historia. Kupiłam trzy wielkie, 25kg torby kamieni z myślą, że jeszcze mi zostaną. Jak bardzo się myliłam! Dwa dni temu musiałam dokupić kolejne 6 toreb (dwie dostałam gratis w promocji), bo trzy starczyły tylko na część pod oknami. 

Mimo pomyłek (uczę się na błędach) i alergii odkryłam w sobie duże pokłady fascynacji i zamiłowania do prac w ogrodzie. Sprawiają mi niesamowitą radość i wspaniale relaksują. Wybaczcie zatem moją kilkudniową nieobecność. Jeśli znowu zniknę, jedno jest pewne – wrócę do Was odprężona, wypoczęta i opalona (oczywiście, jeśli słońce, które się wczoraj pokazało nie zniknie równie szybko, jak się pojawiło). 

Co Wy porabiacie w te piękne, majowe dni? Też działacie w ogródkach i chodzicie z brudem pod paznokciami, czy wprost przeciwnie?